Nie trzeba dysponować milionami czy nawet setkami tysięcy złotych, żeby móc inwestować z dobrymi efektami. Najważniejszą zasadą jest systematyczność (odkładać choćby 50-100 zł tygodniowo), natomiast w przypadku większych kwot (kilka, kilkanaście tysięcy złotych) trzeba pamiętać o dywersyfikacji, tj. zakupie różnych produktów inwestycyjnych, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo globalnej straty.
Naszą strategię wymuszają również ograniczenia i wymagania stawiane przez instytucje, którym powierzamy nasze zaskórniaki. O ile w przypadku konta czy lokacie wystarczy mieć dowolną kwotę (dla lokat terminowych próg założenia wynosi 200 zł lub niewiele więcej, chyba że jest to oferta specjalna, wówczas trzeba liczyć się z wyłożeniem kilku tysięcy złotych), tak próg wejścia dla TFI wynosi zwykle 1 tys. zł (choć kolejne wpłaty są niższe, np. 100 zł).
Im bardziej skomplikowany instrument finansowy, tym więcej trzeba wyłożyć na starcie, np. aby założyć lokatę strukturyzowaną, trzeba mieć około 3-10 tys. zł. Jeszcze więcej musimy zainwestować w instrumenty pochodne, fundusze zagraniczne.
Z bardziej złożonymi produktami wiąże się również większe ryzyko, ale też potencjalny zysk. Z reguły trzeba też przyjąć dłuższą perspektywę inwestycyjną, aby zarobić. W krótszym okresie mogą, a raczej na pewno wystąpią spadki, niekorzystne zmiany, dlatego nie można panikować i wycofywać wkładu.
Trzeba przeczekać trudny czas, ale żeby spokojnie oczekiwać hossy, musimy zdywersyfikować ryzyko, tj. nie polegać tylko na jednym sposobie zarabiania (nie wykładajmy na akcje wszystkich oszczędności, tylko część przeznaczmy na lokaty i obligacje).